Ostatni rok...

Na sam początek chcę tylko powiedzieć, że w tym opowiadaniu jest morał. Nie bójcie się zrobić pierwszego kroku, bo czasem może być już za późno :)





-Dostałaś sms-a!- krzyknęłam odruchowo. Sama chyba nie wiedziałam, że to krzyknęłam. Bardzo szybko to się stało. Z resztą po co się nad tym zastanawiać. Trzymając w ręku swój telefon, usiadłam na wygodnej sofie, wzięłam do ręki gorącą jeszcze czekoladę, a w myślach powiedziałam: "ała". Porozglądałam się trochę po jej pokoju i wróciłam  wzrokiem na telefon. Pisałam z chłopakiem dla którego zrobiłabym wszystko.
Po chwili do pokoju wbiegła moja przyjaciółka. Dziewczyna o długich blond włosach, pięknych brązowych oczach, dużych ustach i gładkiej cerze. Kochająca sport i tak samo nienormalna jak ja. Miała na imię Rose. Jej rodzice rozwiedli się par lat temu. Ojciec był anglikiem, dlatego ma angielskie imię. Wszyscy mówią że to imię do niej nie pasuje. Jest za delikatnie, więc mówimy do niej Meg. Jest ode mnie o rok starsza, a rozumiemy się doskonale. Każda decyzja jest podejmowana razem. Ojciec zabiera ją parę razy w roku do siebie, do Angli. I właśnie za kilka dni leci do niego. Spędzam u niej te ostatnie dni, przed tygodniem rozstania.
-Kto napisał?- zasapana szybko zapytała.
- Nie wiem.
-Ooo.- Na jej twarzy pojawił się uśmiech, a ja dalej nie wiedziałam kto to. - Masz czas dzisiaj wieczorem Alekx? Pfff, no jasne, że masz.- Odmachnęła ręką i zaczęła odpisywać.
-Taa, a gdzie idziemy?- Nie koniecznie chciało mi się gdzieś wychodzić, ale jak na buzi Meg spowodowało to uśmiech, to nie mam wyboru.
-Na pizze.- Odłożyła telefon i zaczęła przeglądać ubrania w szafie. - Szykuj się! Mamy godzinę!- Bardzo się tym przejęła. Nie wiedziałam z kim idziemy. Wciągnęłam na siebie rurki, bokserkę i jakiś sweter ,i poszłam się trochę przypudrować. Usłyszałam :"wychodzimy!" , nałożyłam na ramię torbę, włożyłam buty i wyszliśmy.
Przez całą drogę cieszyła się jak dziecko. Tylko dla kogo? Uśmiechnięta jak nigdy. Zależy jej tak tylko na jednej osobie, oczywiście oprócz mnie. Na Michale. Gdy temat przechodził na niego rumieniła się i nie mogła nic z siebie wydusić. Już wiem kto tam będzie. Szłam za nią, już z obojętnością.
Zaczęła biec i machać. Stoi całą piątka. Michał blondyn o niebieskich oczach i niskim wzroście, w naszym wieku. Adam wysoki brunet o oczach z głębią, chyba najprzystojniejszy, 2 lata starszy. Kuba szatyn o ciemno brązowych oczach i normalnym wzroście. Krzysiek , najwyższy ze wszystkich, ciemny blondyn o zielonych oczach. I na koniec  Robert, zawsze cichy, niski brunet o szarych oczach.
Weszłam do środka za nimi niezauważalna. Usiadłam w rogu, wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać. Gadali między sobą, śmiali się. Meg cały czas patrzyła się na Michała, a on na nią.  Nikt z nich nie ma odwagi. Eh.. Ja nigdy nie zrobiłabym pierwszego kroku, to tak jakby zadanie chłopaka. Zastanawiałam się nad tym parę minut i  z powrotem wróciłam do pisania. Podali pizze, przeleciałam po niej wzrokiem, ale nie miałam ochoty.
-Nie jesz?- Podniosłam wzrok, wszyscy to zlekceważyli, jedynie Adam zapytał. Nie wiem czy powiedział to z grzeczności, czy chciał zjeść mój kawałek , nie interesowało mnie to.
-Nie jestem głodna.- Odmruknęłam. Wstałam i poszłam do toalety. Obmyłam twarz i spojrzałam na sms-a :

"Przykro mi to nie ma sensu, zakończmy to bez zbędnych pożegnań. Zapomnijmy o sobie. "
Uderzyłam pięścią o umywalkę, nawet nie chciało mi się płakać. Wyszłam ze złością z łazienki i powoli wracałam do stolika. Usłyszałam szept chłopaków do Meg:
" Po co ją tu zabrałaś? W ogóle do nas nie pasuje!", ale też coś dziwnego od jednego z chłopaków :" przestańcie, może być na prawdę fajna, tylko jest nie śmiała." Zaczęli się z niego śmiać, czyli jak zawsze. Nie chciało mi się tam siedzieć, poszłam tylko po torbę , rzuciłam na stół 20 zł, i wybiegłam z pizzeri.  Szepnęłam tylko Meg na ucho, że muszę wyjść, ale była tak zainteresowana chłopakiem, że nie zwróciła na mnie uwagi.
Trzasnęłam drzwiami i stanęłam chwile by ochłonąć. Zanim się obejrzałam za mną wybiegł Adam. Ździwiłam się troszeczkę.
-Co się stało, czemu wybiegłaś?- Zapytał jakby z zainteresowaniem.
-Przepraszam, ale nie czuje się dobrze w waszym towarzystwie. A z resztą nie mam ochoty.- Odwróciłam głowę i zaczęłam iść w stronę domu.
-Mogę cię odprowadzić?- Trochę nie śmiało zapytał i zaczął za mną iść. - Czemu taka jesteś?- zaczął pytać.
-Jaka?
-Taka niedostępna, ciągle w telefonie, cicha?
-hahaha, ja cicha. Mówiłam ci już nie czuje się w waszym towarzystwie. Nie mogę się otworzyć bo mnie lekceważycie. Jestem śmiała, mówię co myślę, ale przy was nie mogę dojść do słowa. Meg jest głównym celem zainteresowania. Zresztą nie dziwie się. Jest ładna, śmieszna i w ogóle idealna.
- Ja tak nie myślę! Nie jest dla mnie głównym celem zainteresowania i wcale nie jest taka ładna.- Oburzył się troszeczkę. Spojrzał na mnie i zawstydzony mówił dalej. - Ty masz piękne zielone oczy, za którymi szaleje, ciemno brązowe włosy i zajebisty styl.
Spojrzałam na niego, poklepałam po ramieniu i szłam dalej. Zimno mi się zrobiło, potarłam dłońmi po rękach i zaczęłam się trzęść.  Bez zastanowienia ściągnął bluze i przykrył mnie nią. Jego oczy. Eh. Piękne niebiesko-białe z głębią, która hipnotyzuje. Uśmiechnęłam się i powiedziałam : " Dziękuję".
- Dlaczego za mną wybiegłeś? Dlaczego cię tak interesuje?- to mnie ciekawiło najbardziej.
- Bo wydajesz się być interesującą osobą, z charakterem wartym poznania.
Usiedliśmy na ławce, on delikatnie zaczął mnie przytulać , a ja położyłam głowę na jego ramieniu. Patrzyliśmy na gwiazdy, śmieliśmy się i opowiadaliśmy śmieszne historie. Było cudownie. Zostawił mi swój numer telefonu i odprowadził mnie do domu.
Bardzo dobrze mi to zrobiło po rozstaniu z chłopakiem. Uważam to za dobrze rozpoczynającą się przyjaźń. Zadowolona poszłam spać.
Rano obudziłam się i spojrzałam na kalendarz.  Szybko ubrałam najładniejsze ciuchy , napisałam szybki list, zostawiłam telefon i wyszłam.
Po tym już nigdy nie wróciłam do domu. Pare dni po tym, po tysiącach nieodebranych połączeń, wiadomościach do domu przyszli wszyscy znajomi. Meg była już po jednym dniu od mojego zniknięcia. Po odwiedzeniu mojego domu , zamknęła się u siebie w pokoju i nie wychodzi.
Adam wszedł do pokoju, zobaczył list i zaczął czytać.

Hej! Jeżeli zobaczyliście ten list, to znaczy, że was interesowałam. A teraz do rzeczy. Przez ostatnie dni byłam pełna życia, radosna i uśmiechnięta. Poznałam cudownego chłopaka, i przeżyłam rozstanie. Osoby dla których zrobiłabym wszystko. Nie mam co się rozpisywać, bo to i tak chyba nie ma już znaczenia. Chciałabym żebyście zapamiętali mnie jako wesołą dziewczynę. I mam nadzieje, że tak będzie. Miałam raka. Wiedziałam o nim od roku. Przez ten rok udało mi się zrealizować wszystkie plany i marzenia.  Chciałam umrzeć w najcudowniejszym miejscu. Moje ciało pewnie jeszcze tam leży. Osoba, która bardzo dobrze mnie znała, wie co to za miejsce. Kocham was Alekx ;*

Zły poleciały mu po policzkach i szybko pobiegł do Meg. Wypytał ją co to za miejsce i razem tam pojechali. Tak moje ciało nadal tam leżało. Ruszone przez zwierzęta, ale nadal całe. Najcudowniejsze miejsce świata. Wielka przepaść, na której były najpiękniejsze zachody słońca, najlepsze wspomnienia i miejsce poznania przyjaciółki.
Adam wziął moją zimną rękę i zaczął mówić: Zawsze byłaś dla mnie najlepsza. Nie odważyłem się powiedzieć ci że cię kocham. Byłaś i jesteś najcudowniejszą dziewczyną na świecie. Położył głowę na moją klatkę piersiową i zaczął płakać.

9 komentarzy:

  1. OMG!!!
    Cudowne^^

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 słowa: To jest piękne *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. średnie... wolę resztę. byłabym wdzięczna gdybyś napisała opowiadanie o czymś fantastycznym tak jak ,,tajemnicza bransoletka...'' lub kiedyś na gsm pisałaś kilka początków opowiadań i mieliśmy wybrać i tam było coś takiego ,,...dziewczyna budzi się po dwóch latach ze śpiączki i nikt o niej nie pamięta...'' zrobisz coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zrobić właśnie to o czym mówisz, ale jakoś ciągle brakowało mi słów. A to opowiadanie przyszło mi tak nagle do głowy. Postaram się napisać, mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie! :)

      Usuń
  4. wiesz co? inni mają racje. przeczytałam to opowiadanie jeszcze raz i naprawdę mi się spodobało. morału nie da się nie zauważyć i masz z nim rację.

    OdpowiedzUsuń