piątek, 20 lipca 2012

Mom...

Dzień zapowiadał się cudnie. Super pogoda żeby wyrwać się gdzieś na  miasto.
-Wychodzę tato!-zawołam z uśmiechem na twarzy.
-Poczekaj chwileczkę. Muszę ci coś powiedzieć.
Przestraszyłam się tego poważnego tomu ojca.
-Jutro się przeprowadzamy...
-Ale tato.! Ja mam tu znajomych.!Kolejna przeprowadzka w tym roku.!
Łzy płyneły mi po policzkach na myśl że będę musiała zostawić przyjaciół.
-A jaki jest powód.?
-Mama...
Nie wiedziałam do końca o co chodzi, ale nie obchodziło mnie to teraz.
-Wychodzę , musze się pożegnać.
Postanowiłam że nie powiem im tego teraz tylko po imrezie. Musze się wybawić.
Było SUPER! Szkoda że to już ostania tyskoteka tutaj. Usiadłyśmy na ławce, i zaczełam mówić. Były zaskoczone i zrozpaczone jak ja. Przytuliłam je i wróciłam do domu.
Następny dzień był deszczowy i pochmurny. O 800 byliśmy już 50 km od Gdańska. 
-Brakuje mi ich...-szepnełam pod nosem.
Tato stanął na parkingu i wysiadł. 
-Co sie stało -zapytałam.
-Muszę powiedzieć ci coś ważnego.-odparł nie chętnie Ojciec.
-Tak?
To co usłyszałam było najgorszą wiadomością w życiu.!


To moje pierwsze więc proszę o wyrozumiałość :)

xoxo Aleks.

1 komentarz:

  1. co uslyszala o.O ? pisz szybciutko bo nie cierpliwa jestem :3

    OdpowiedzUsuń